poniedziałek, 30 stycznia 2017

"Jestem Margo Moon. Wierzę w poezję zemsty"



Wydaje mi się, że w czytaniu thrillerów nie chodzi o to, żeby się bać, jak można by zakładać. Morderstwa, porwania i gwałty, które są ich tematem, mają raczej przypomnieć nam, do czego zdolny jest człowiek. Ich bohaterowie to kryminaliści, alkoholicy, narkomani - krótko mówiąc - półświatek. Takie książki traktowałam zwykle jak rozrywkę na nudny wieczór i, szczerze mówiąc, niezbyt chętnie po nie sięgałam. Tym razem było jednak inaczej, bo obok "Margo" nie da się przejść obojętnie.




Po pierwsze fabuła


Margo Moon poznajemy jako ośmioletnią dziewczynkę, żyjącą w starej ruderze, którą nazywa "pożeraczem", z cierpiącą na depresję i agorafobię matką - narkomanką i prostytutką. Pozostawiona sama sobie, Margo musi zadbać o siebie i o matkę - robiąc zakupy, płacąc rachunki, podczas gdy matka "zarabia", niemal nie wychodząc z domu. Czy w takiej sytuacji można pozostać normalnym? Dodajmy do tego jeszcze sąsiadów-dilerów, obojętną policję i ogólne dno moralne. Teraz odpowiedź na moje pytanie będzie jednoznaczna, prawda?

Dziewczyna dorasta, a wraz z nią - kompleksy, żal i ból, a zwłaszcza wrażliwość na krzywdę dzieci. Sama, doświadczając braku zainteresowania matki, fizycznego braku ojca i obojętności ze strony dzieciaków w szkole (przez krótki czas miała tylko jedną przyjaciółkę), stała się wyczulona na krzywdę mniejszych i słabszych od siebie. Starała się okazywać czułość dzieciom z sąsiedztwa, pomagać im, rozmawiać z nimi, być ich matką, ojcem i starszą siostrą. Łatwo się przywiązywała. Choć nie była aniołem, pozostała w niej ta cząstka człowieczeństwa, której patologiczni mieszkańcy Bone, jej rodzinnej miejscowości, dawno się pozbyli. Stara się znaleźć miłość, przyjaźń, a nade wszystko - sprawiedliwość w złym świecie. Razem z zaprzyjaźnionym z nią inwalidą Judahem Grantem tworzą coś dobrego, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Nie wiedzą, że od początku są skazani na porażkę...


Nie-papierowi bohaterowie



Pokochałam "Margo" za kreację postaci. Nie muszę nikogo przekonywać, że to sztuka stworzyć bohatera, który nie będzie nas irytował w niezamierzony sposób. Napięcie pomiędzy Margo a jej matką jest niemal namacalne, tym chętniej brniemy dalej przez kartki powieści. Podobnie działa relacja dziewczyny z Judahem, którego postać można było łatwo uczynić niewiarygodną - był chory, jeździł na wózku, a jego rodzice się rozwiedli, a mimo wszystko uśmiech nie schodził mu z twarzy. Jednak najbardziej interesująca z nich wszystkich jest tytułowa bohaterka. Wchodzimy do środka jej umysłu, poznajemy mechanizmy jej działania, oglądamy ten świat jej oczami, a mimo wszystko i tak nie wiemy,jak się zachowa w danej chwili i jej ruchy zaskakują.


Fikcja jako zasłona dla grozy



Lektura "Margo" daje czytelnikowi dużą przyjemność i to nie tylko fanom gatunku. Zwroty akcji, żywi bohaterowie, niespodziewane rozwiązanie - to przecież o to chodzi w literaturze tego typu. Boimy się wraz z Margo, ale to część naszej dobrej zabawy. W fotelu, z ciepłą herbatą i przyjaznymi ludźmi wokół nic nie jest nam straszne...

No właśnie. A teraz porzućmy fikcję. Takie osoby jak Margo żyją tuż obok. Są poniżane, bite, ignorowane. Są anonimowymi mieszkańcami Krakowa, Paryża, Seattle i innych, dużo mniejszych miejscowości, jak Bone. Autorka sama przyznała, że do napisania książki zainspirował ją krótki filmik na YouTube, na którym matka bije niemowlę; taką też scenę znajdziemy w powieści. Tarryn Fisher zauważa wielki społeczny problem, ubiera go w szaty thrillera. Potem książka trafia do naszych rąk, czytamy ją i odkładamy na półkę. Warto zrobić coś jeszcze? Napisałam ten tekst głównie po to, aby zapamiętać, że kiedy moją drogę przetnie jakaś mała Neveah Anthony, powinnam trochę o nią zadbać, chociaż spleść jej włosy w warkocz i zawiązać różową gumką. Małym gestem nie naprawimy całego świata, ale możemy wywołać uśmiech na buzi nieszczęśliwego dziecka. A to jest bezcenne.



[MARTA]



Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: Margo
Wydawnictwo SQN
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 350




4 komentarze:

  1. Ta książka jest wspaniała. Cieszę się, że miałam możliwość tak szybko po premierze ją poznać i ... nie spodziewałam się takiego WOW po Tarryn Fisher. Ale szczerze? Chcę więcej takich niecodziennych, a jednak tak bliskich tematycznie książek do sytuacji jakie zdarzają się każdego dnia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tematy, które mogą dotyczyć też nas samych w życiu codziennym sprawiają, że książki są jeszcze lepsze! Też lubimy takie klimaty :)

      Usuń
  2. Właśnie kończę "Margo" i ta książka wywołała u mnie tyle różnych uczuć. Nie czytałam jeszcze książki, ktora aż tak wprowadziła mnie w umysł zabójcy. A te zabójstwa nie są przypadkowe, wszystko przedstawione tak jakby tym osobom się to należało, a nie uważam żeby samosądy były czymś dobrym. Bardzo mocna i rewelacyjna książka o tym jak jesteśmy kształtowani od dziecka przez to co nas otacza. Dobra recenzja, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Zgadzam się, to dziwne, że można tę bohaterkę polubić i ją zrozumieć. Najlepsze jest to, że książka trzyma nas w niepewności do ostatniej strony i zakończenie jest niespodziewane, a to bardzo lubię ;). Pozdrawiam również!

      Marta

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)