czwartek, 26 stycznia 2017

Dobry czy zły glina?



Brutalne zabójstwa. Bezwzględny i tajemniczy morderca. Piękne kobiety. Narkomani, prostytutki, alfonsi. Rasizm, seksizm i homofobia. Z takiej mieszanki Karin Slaughter stworzyła fabułę swojego najnowszego kryminału. Autorka bez wątpienia pretenduje do miana najpopularniejszej amerykańskiej pisarki, a ta książka sprawi, że z pewnością przybędzie jej czytelników. 



Dawno nie czytałam kryminału, w którym bohaterowie byliby aż tak realni. Prawie czułam ich obecność w pokoju, tramwaju, autobusie, wszędzie tam, gdzie czytałam. Karin Slaughter wykreowała świat, który nie pozwalał mi zasnąć. Czułam strach za każdym razem, gdy pojawiał się Strzelec z Atlanty. Zabijał on w wyjątkowo okrutny sposób - strzałem w czoło. Ofiara musiała wiedzieć, że za chwilę umrze, a kat miał czuć satysfakcję. 

Jest rok 1974, a Atlanta to miasto bezprawia. W Wydziale Policji zaczyna pracę Kate Murphy. Zupełnie nie pasuje ona do otoczenia. Po pierwsze, pochodzi z bogatej rodziny, wie, jak zachować się w towarzystwie, ale nie potrafi poradzić sobie z naćpanym alfonsem, który masturbuje się na jej widok. Jest przestraszona i niepewna swojej decyzji - czy słusznie zrobiła, że zdecydowała się zmienić swoje życie, wyrwać z letargu i ukończyć Akademię Policyjną? To pytanie będzie sobie zadawała przez okrągłe osiem dni, bo właśnie tyle obejmuje fabuła książki. 

Kate ma pecha, zaczyna pracę w dniu, kiedy zabito kolejnego funkcjonariusza. To trudny czas dla Wydziału Policji - a dla niej będzie jeszcze trudniejszy, jest żółtodziobem w za dużym mundurze - nikt nie wierzy, że wytrzyma na służbie dłużej niż jeden dzień. 

Nowicjuszka to nie jedyna główna bohaterka, równocześnie z nią poznajemy inną policjantkę -Maggie Lawson. Dziewczyna w brutalnym, męskim świecie pracuje już od kilku lat. Jest zupełnie inna niż Kate: pochodzi z biednej dzielnicy, ciąży jej okrutna przeszłość, ma jednak w sobie poczucie misji. Tym dwóm, poniewieranym przez mężczyzn kobietom, przyjdzie pracować razem. Kate nauczy się od Maggi jak nosić pałkę i nadajnik, żeby zminimalizować siniaki na udach, ale czego doświadczona policjantka może nauczyć się od nowicjuszki? 

Nie wiem, jak wyglądała Atlanta w latach 70., ale szczerze współczuję jej ówczesnym mieszkańcom. Brud, smród, narkomania i stały lęk. Wszystko to znajdziemy na kartkach książki. Mało jest kryminałów, gdzie opisy miejsc są tak realistyczne, dosadne i obrazowe. Trudno też pogodzić się z patologiami, które opisuje autorka. Jedno trzeba jednak przyznać , że problemy osobiste bohaterów są tak prawdziwe, jak te o których słyszymy w kronikach kryminalnych. Jednak pomimo swojej brutalności Miasto glin nie przytłacza. Wręcz przeciwnie. Teraz mam ochotę na więcej. 

Tytuł: Miasto glin
Autor: Karin Slaughter
Wydawnictwo Muza
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 511

[KINGA]

2 komentarze:

  1. Czytałam jedną książkę tej autorki i jestem bardzo zafascynowana piórem autorki. Lekki, przyjemny, pełen zagadek, intryg i tego, co powinien posiadać dobry kryminał. Jestem przekonana, że Ofiarze tej autorki się nie skończy. To był dobry początek. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie drugie w kolejności powinno być Miasto glin! Dobry kryminał, polecamy :)

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)