poniedziałek, 6 lutego 2017

W kręgach władzy

W ubiegłym miesiącu do księgarni trafił nowy tytuł Remigiusza Mroza. Autora niebanalnego, piszącego z zadziwiająca prędkością, głównie - a może przede wszystkim - znanego z kryminałów. Największą popularność przyniosła mu seria z prawniczym duetem w rolach głównych. Teraz odchodząc od sprawdzonych rozwiązań, Mróz proponuje czytelnikom pierwszą książkę typu political fiction. Czy ta pozycja znów okaże się sukcesem? 

Wotum nieufności było pierwszą książką z gatunku political fiction, która trafiła w moje ręce. Nigdy wcześniej nie oglądałam też amerykańskiego serialu House of Cards, którego nowość Mroza miała być polskim odpowiednikiem. Nazwisko i sympatia do autora zrobiły jednak swoje - w ciemno zamówiłam książkę jeszcze przed premierą i cierpliwie czekałam na odbiór. Ale czy warto było? No właśnie. 

Akcja toczy się w Warszawie, a bohaterowie to postacie ze świata polskiej polityki . Z jednej strony Daria Seyda - Marszałek Sejmu, która pewnego dnia budzi się w podwarszawskim motelu. Nie pamięta jak się w nim znalazła, nie pamięta też co robiła poprzedniego wieczoru. Z drugiej strony Patryk Hauer, ambitny poseł opozycji, szef jednej z komisji śledczej, dla którego liczy się tylko władza i stołek. I choć wydawać by się mogło, że ta para nie ma ze sobą nic wspólnego, a przynajmniej niewiele, ich drogi schodzą się już po pierwszych kilkunastu stronach. Po ciężkiej nocy i z luką w pamięci Seyda na wyraźną prośbę prezydenta, udaje się do Belwederu, gdzie zgromadzeni są już wszyscy - łącznie z Hauerem, najważniejsi politycy w państwie. Nikt nie domyśla się, jaki jest cel tego spotkania. Mariusz Wimmer, urzędujący prezydent, chce ustąpić ze stanowiska. W pełnieniu funkcji przeszkadza mu nieuleczalna i wyniszczająca choroba. Zgodnie z konstytucją zastąpić go ma Marszałek Sejmu. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na kilka minut przed podaniem do wiadomości publicznej, że Seyda zostanie pierwszą pełniącą obowiązki prezydenta kobietą, Wimmer zmienia zdanie. Rozpoczyna się niebezpieczny wyścig po fotel prezydenta. 

Początki bywają trudne 


Choć nigdy nie sądziłam, że to powiem (a już na pewno nie w przypadku tego autora!), po przeczytaniu kilkudziesięciu stron byłam znudzona. Inaczej niż w przypadku pozostałych książek Mroza nie chłonęłam historii tak bardzo, by z zaciekawieniem przewracać kolejne strony. Książka wymagała ode mnie skupienia. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że nie wiem, co działo się kilka zdań wcześniej. Winą na pewno jest tu dynamika, która powodowała, że w przeciągu jednej strony czas akcji zmieniał się nawet o kilka dni. Było szybko i nudno. Przez kilkanaście rozdziałów ewidentnie brakowało punktu kulminacyjnego, który wciągnąłby czytelnika w wir czytania. Ale...

Najlepsze dopiero przed nami - 

jak mawiał Hauer, które w przypadku tej fabuły okazało się strzałem w dziesiątkę. Punkt kulminacyjny nadszedł, a historia z każdą następną stroną była coraz ciekawsza. Autor w niezwykły sposób przeniósł nas za kulisy politycznego świata. Intrygi, publiczne pranie brudów i wielokrotne słowne przepychanki to coś, co każdy obywatel zna z życia codziennego i mediów. Mróz pokazał nam to z drugiej strony - byliśmy świadkami powstawania kampanii wyborczych, teorii spiskowych i wszystkich chwytów poniżej pasa, a polityka okazała się trudną do zatrzymania machiną. To takie making of wyborów prezydenckich, które działo się na naszych oczach. W tej historii wyrażenie "po trupach do celu" nabiera całkowicie nowego znaczenia. Bohaterowie lawirują między prawdą, dobrem państwa, a własnymi pokusami władzy. Akcja nabiera tempa i z każdą kolejną sytuacją porywa czytelnika jeszcze bardziej. Spirala polityczna nie ma końca. Co raz zostało powiedziane, zostaje z człowiekiem już na zawsze. Każdy jest tu odpowiedzialny za swoje czyny albo przynajmniej powinien być. 

Słaba płeć 


Dużym atutem książki jest wykreowanie postaci. Za parę głównych bohaterów - Seydę i Hauera należą się Mrozowi duże brawa. Są to postacie stworzone w taki sposób, że każdy czytelnik jest w stanie znaleźć im realny odpowiednik na polskiej scenie politycznej. Całkowicie różni, bezkompromisowi i z całkiem innym systemem wartości. Ale nie tylko oni liczą się w powieści. Na dużą uwagę zasługują także Teresa Swoboda - szefowa partii UR i mentorka Patryka, Milena Hauer - jego żona czy Małgorzata Bukowska, posłanka SORP. Wszystkie cztery - z Seydą włącznie, odgrywają bardzo ważną rolę w życiu politycznym. Każda z nich, choć inna, jest tak samo wartościowa i ciekawa. Pozostająca w cieniu Milena to tak naprawdę główna pociągająca za polityczne sznurki i kobieta odpowiedzialna za sukces Patryka, który z czasem staje się jej marionetką. Małgorzata, choć nie tak silna, to jednak budząca respekt i Teresa, kobieta z zasadami, ciesząca się szacunkiem i z ugruntowaną pozycją. Kobiety w polityce to temat bardzo rzadki choć coraz częściej obecny na scenach politycznych. Dlatego wykreowanie postaci tak różnych i tak silnych powoduje, że powieść staje się jeszcze ciekawsza. Biorąc pod uwagę fakt, że największym przeciwnikiem Seydy jest Hauer dodatkowo zachęca to do czytania. Chcemy poznać kto będzie górą, mężczyzna czy kobieta. 

Czwarta władza


W powieści bardzo dużą rolę odgrywają także media. Politycy w zasadzie sami garną się do nich i podrzucają im tematy. Można by twierdzić, że Patryk Hauer nie może rozpocząć dnia bez Snapchata czy Instagrama. Organizowanie brifingów to też jego specjalność. Media stają się mechanizmem napędowym polityki, a także narzędziem w rękach opozycji. To pokazuje, jak wielką rolę odgrywają środki społecznego przekazu w dzisiejszym świecie i jak wielu ludziom, a szczególnie politykom mogą zaszkodzić. A jeśli ktoś, tak jak Patryk Hauer, potrafi je wykorzystać, mogą stać się naprawdę niebezpieczne.

Nudna polityka vs. niespodziewane zwroty akcji 


Coś, co na początku wydawało się niewciągające, potem okazało się wierzchołkiem góry lodowej tej historii. Wszystkie, nawet najdrobniejsze wtrącenia, w dalszej części książki znajdują swoje wytłumaczenie i całkowicie pochłaniają uwagę czytelnika. Mam wrażenie, że niespodziewane zwroty akcji oraz nieprzewidywalność to już firmowa marka pisarza. Czytając, pewnie każdy układa sobie w głowie zakończenie - ja robię to za każdym razem. I w przypadku tego autora jeszcze nigdy nie trafiłam. Tak było i przy Wotum nieufności. Jak już wydawało mi się, że wiem, okazało się, że jednak nie wiem. A zakończenie jak zwykle było tak niespodziewane, że skończywszy czytać, siedziałam z otwartymi ustami...

Znacie Remigiusza Mroza? Podoba się Wam jego twórczość? 

[OLA] 
Tytuł:Wotum nieufności 
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo FILIA
Rok wydania: 2017
Liczna stron: 620

5 komentarzy:

  1. Wczoraj skończyłam "Behawiorystę", który jako jedyna powieść Moza intrygowała mnie fabułą. Była to dobra lektura, ale przyznam szczerze, że spodziewałam się wielkiego WOW, którego nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam straszną ochotę na jego trylogię o wojnie "Parabellum", bo lubię takie klimaty. Ja też często tak mam, że bardzo rozreklamowana książka okazuje się wg mnie słaba, tak miałam np. z "Dziewczyną z pociągu". Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie czytałam pozycji Mroza, ale mam nadzieję niebawem to nadrobić. Tak zachęcacie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z założenia, że każda książka czegoś uczy, więc nigdy nie jest to zmarnowany czas :D

      Marta

      Usuń
    2. Jeśli jeszcze nie czytałaś żadnej książki to zdecydowanie polecam zacząć od serii z prawniczym duetem Chyłka i Zordon! Oszalejesz, gwarantuje Ci to i pokochasz style tego pisarza. Pierwsza część ich przygód nazywa się "Kasacja" :)

      Ola

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)