czwartek, 11 maja 2017

O wiele więcej niż książka


Kim Holden zyskała ogromną popularność wydając książki Promyczek i Gus. Szybko podbiły one serca czytelników. Ja jednak zaczęłam od najnowszej powieści O wiele więcej i tak jak wskazuje tytuł - mam nadzieję, że na tych trzech publikacjach nie skończy się kariera pisarki. 

Niewiele jest książek, w których to mężczyzna zostaje skrzywdzony przez kobietę. Holden postanowiła stanąć do walki ze stereotypem, by pokazać, że rodziny potrafią rozpadać się z winy matek i żon, a ojciec zajmujący się domem to cichy bohater, a nie życiowy nieudacznik.


Seamus jest szkolnym pedagogiem, rozwodnikiem z trójką dzieci. Codziennie walczy o ich byt dzięki swojej skromnej pensji. Dowiaduje się też, że choruje na stwardnienie rozsiane, co spowoduje, że bez leków i rehabilitacji, za kilka lat jego ruchy będą mocno ograniczone. W tym czasie zostawia go żona Miranda. Zamieszkuje więc z dziećmi w małym mieszkaniu i próbuje je wychowywać. Niestety, nie jest to do końca zgodne z planami Mirandy. Wyrachowana karierowiczka, której wcale nie zależy na rodzinie, traktuje swoje dzieci jako fasadę i fundament dalszej kariery. W końcu społeczeństwo lepiej patrzy na matkę niż singielkę, która zarabia pieniądze, by wydawać je na własne widzimisię. Kobieta wychodzi po raz drugi za mąż za swego szefa-milionera i, dzięki sfingowanym dowodom, odbiera mężowi prawa do wychowania dzieci. Zrozpaczony mężczyzna nie daje za wygraną, w czym pomaga mu młoda i niezwykle uczynna sąsiadka, Hope. 



Holden pisze książkę z perspektywy trzech postaci: Mirandy, Seamusa i Hope, do głosu minimalnie dochodzi też czwarta - Faith. Dzięki temu poznajemy dokładnie motywację postaci i ich myśli, nie tylko czyny. Takie podejście do bohatera pozwala nam go zrozumieć i sprawiedliwiej ocenić. Każda z głównych postaci z O wiele więcej przechodzi głęboką przemianę - Miranda - zło wcielone - próbuje zostać kochającą żoną i matką, Seamus - wybaczyć jej to, co zrobiła, a Hope - odnaleźć swoją tożsamość - biologicznych rodziców i ustatkować się. 

Gdybym miała napisać, o czym w skrócie jest ta książka, to stwierdziłabym, że o miłości. Wiem, że w tym momencie wymiękłoby kilka zainteresowanych osób, ale doprecyzujmy: to nie jest romans! Holden pokazuje, że istnieją różne rodzaje miłości i dopiero wprowadzając między nie równowagę, możemy stać się szczęśliwi. Kochać trzeba siebie - tak jak Miranda, kogoś bliskiego - jak Hope i swoją rodzinę - jak Seamus. Jeśli brakuje nam któregoś z tych elementów, będzie nam bardzo ciężko dojść ze sobą do ładu. 


Kim Holden urzeka przede wszystkim sposobem pisania o emocjach. Pisze o sprawach, które z natury są bardzo emocjonalne: rozwód, choroba, miłość, samoakceptacja. Nie sztuką jest pisać o szczęśliwej miłości - sztuką jest odmalowanie problemów tak, by skomponować z nich interesującą powieść, która skłoni czytelnika do refleksji nad własnym życiem. Właśnie za to pokochałam Kim Holden. A ty?



[MARTA]



Tytuł: O wiele więcej
Autor: Kim Holden
Wydawnictwo Filia
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 407





9 komentarzy:

  1. Ja nie czuje potrzeby, że muszę już natychmiast zaraz brać się za książki Holden. Może kiedyś się skuszę, ale takie powieści mnie nie przyciągają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam w przypadku "Promyczka" i "Gusa" - wcale mnie nie kusiły.Jak wyszło "O wiele więcej", postanowiłam przeczytać i jestem pod wrażeniem, dlatego sięgnę po "Franco" :). Myślę, że kiedy się skusisz, to się nie zawiedziesz :D
      Marta

      Usuń
  2. Czytałam, uwielbiam ♥
    Obserwuję bloga, zapraszam do mnie! :)

    Pozdrawiam. ♥
    nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co nie po drodze mi z Panią Holden, aczkolwiek wysyp pozytywnych recenzji sprawia, że naprawdę mam chęć sprawdzić czy rzeczywiście jest aż tak dobra. ;) Ciekawa jestem czy pokochasz też dwie poprzednie! :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam,najlepiej samemu się przekonać :) Po poprzednie na pewno sięgnę i po najnowszą też :D
      Pozdrawiam również!
      Marta

      Usuń
  4. Ja jej niestety nie pokochałam. Taki książek jest wiele na rynku a Pani Holden tylko powiela schematy, używając innego języka- często bardzo irytującego i infantylnego . Wystarczyło mi 10 pierwszych stron Promyczka i książka wyładowała na stosie do oddania do biblioteki. Nie dla mnie. Jednak podoba mi sie Twój blog, zdjęcia i recenzje . Obserwuje i będę wpadać podglądać . Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo :D Co do Holden - "Promyczka" nie czytałam, więc się nie wypowiem, ale z językiem w "O wiele więcej" nie jest źle. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało we "Franco" :)
      Pozdrawiam!
      Marta

      Usuń
  5. Moja córka pokochała tę serię, ja jeszcze jej nie czytałam. Wydaje się być fajna :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. W "O wiele więcej" fajne jest to, że to już nie jest ta seria młodzieżowa, a książka "dla dorosłych" - bohaterowie nie są nastolatkami. Tym bardziej polecam, bo poruszane tam problemy są zdecydowanie bardzo poważne.
    Pozdrawiam! :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)