wtorek, 5 września 2017

Wojna to piekło



Bałam się tej książki. I to bardzo. Swoją drogą ciekawe, czy wy też czujecie czasami obawę przed czytaniem? Mnie się to zdarza - zwłaszcza kiedy sięgam po książki, które oparte są na faktach, opisujące historie prawdziwe i bolesne. Później nigdy nie wiem, czy wolno mi oceniać zawartą w nich treść. 



Mimo że literatura faktu jest chyba moim ulubionym gatunkiem, to zawsze gdzieś z tyłu głowy czai się ta nieprzyjemna myśl: czy podołam lekturze? Absurdalne, ale prawdziwe. Problem ten, w przypadku Depesz, miałam jedynie na początku, najtrudniej było sięgnąć po książkę po raz pierwszy. Wydawało mi się, że znam za mało faktów o wojnie w Wietnamie, aby rozgryźć, co autor miał na myśli. Po zakończeniu czytania mogę powiedzieć wam jedno - jestem przeszczęśliwa, że taka absurdalna obawa nie powstrzymała mnie i że zdecydowałam się poznać bliżej twórczość Michaela Herra. Teraz znam znam już nie tylko fakty o wojnie w Wietnamie, wiem o wiele więcej. 

Depesze pokazują oblicze wojny, którego nikt dotychczas nie chciał opisać. Na piedestał nie są wynoszone tam bohaterskie czynny, patriotyzm i odwaga, do których przywykliśmy czytając książki czy oglądając filmy. Herr przedstawia wojnę bez retuszu. Każda jego historia jest boleśnie prawdziwa, a opisy aż nazbyt realistyczne. Książka to zapis dwóch lat (1967-1969), które Herr spędził na froncie, pracując jako korespondent wojenny dla magazynu Esquire. W tym czasie koncentrował się na przeżyciach żołnierzy, był blisko nich podczas codziennych patroli, odpoczynku czy bezczynności, bo taka też zdarzała się w wietnamskich bazach. 

Czytając Depesze wielokrotnie otwierałam usta ze zdziwienia i przecierałam oczy w niedowierzaniu. Zaskakujący był nie tylko sposób prowadzenia narracji - Herr swoje wojenne reportaże oparł na masie krótkich notatek, które następnie układają się całość, tworząc prawdziwą mozaikę złożoną z osobowości żołnierzy, ich motywacji i strachu oraz faktów i działań wojennych. Z Depeszy dowiemy się również sporo o pracy korespondentów wojennych - ludzi jednocześnie podziwianych i szykanowanych przez żołnierzy. Bo kto normalny jedzie dobrowolnie do Wietnamu, wsiada do ciężarówki i wyrusza w teren. Niejeden z żołnierzy oddałby wszystko, żeby uciec z miejsca, do którego oni przyjeżdżali. Nikt nie potrafił tego zrozumieć. Herr wspomina, że nawet ci najbardziej zatwardziali, najgłośniej wyzywający go rekruci po czasie akceptowali, że tylko korespondenci mogą im pomóc - powiedzieć jak wojna wygląda naprawdę, opisać walki, w których zginęło 60% batalionu, wspomnieć o 4 tysiącach poległych podczas bitwy o Dak Ta.

Ja w Depeszach dostrzegłam wiele przejmujących ludzkich dramatów - setki razy zadałam sobie pytania: co wojna robi z człowiekiem? jak on wróci do normalności? Po lekturze nie znam na nie odpowiedzi, ale jestem wdzięczna autorowi, że podjął próbę pokazania prawdy. Nie bał się napisać o narkotykach, które zażywano, żeby choć przez chwilę się nie bać, o braku szacunku do wroga, o bezczeszczeniu ciał, nieustannym i paraliżującym stresie. Dziękuję za każdą, nawet najkrótszą rozmowę, którą zapamiętał i spisał.  

Depesze autorstwa Michaela Herr'a za granicą ukazały się 40 lat temu. Aż tyle musieliśmy czekać na polskie tłumaczenie. Nie wiem, dlaczego aż tak długo, ale chylę czoła przed Wydawnictwem Karakter oraz Krzysztofem Majerem (przełożył książkę), że podjęli się tego zadania i dzięki ich pracy każdy w Polsce może poznać prawdziwe oblicze wojny w Wietnamie. 









Tytuł: Depesze
Autor: Michael Herr
Wydawnictwo Karakter
Data wydania: 14.11.2016
Liczba stron: 309



6 komentarzy:

  1. Ja też boję się sięgać po książki na faktach (nawet te inspirowane jedynie jakimiś wydarzeniami typu właśnie wojna). To prawda, późniejsze ocenianie takiej książki jest trudne, bo czy powinniśmy oceniać treść, a może tylko sposób przedstawienia całej historii? Tak czy inaczej, świetna recenzja. Przyznam szczerze, że o wojnie w Wietnamie wiem tyle co nic, muszę to kiedyś zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wojenne historie zawsze wywołują we mnie wiele emocji. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Daj znać, jakie były twoje odczucia
      Kinga

      Usuń
  3. Nie czytuję tkliwych historyjek, ani historii, bo jestem zbyt wrażliwa. Nastrój w jaki mnie one wprowadzają, przeszkadza mi w wykonywaniu rutynowych czynności codziennych. :( Obserwuję i pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to zdecydowanie nie jest lektura dla osób wrażliwych. Mnie jednak zawsze ciągnie do książkach opartych na faktach.
      Kinga

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)