wtorek, 13 listopada 2018

#78. W żywe Oczy - J.P. Delaney


Ascetyczna okładka. Blade kolory. Krótkie hasła. W ten sposób Wydawnictwo Otwarte wydaje książki J.P. Delaney'a, wystawiając trochę na próbę swoich czytelników. Ale czy w tym przypadku  warto jednak wykazać się choć odrobiną zaufania i kupić książkę w ciemno? Czy powiedzenie mniej znaczy więcej się sprawdza?  
 J.P. Delaney poznałam czytając jego debiut. Lokatorka była książką, która na długo utkwiła mi w pamięci dlatego, gdy tylko dowiedziałam się o nowym tytule od razu zaczęłam go wypatrywać. Obie książki w zasadzie kupiłam w ciemno, bo wydawcy zadbali by czytelnik wiedział jak najmniej. Dlatego podczas 22.Targów Książki w Krakowie podchodząc do półki z tym tytułem, po prostu wzięłam książkę i skierowałam się do kasy. 

Po kilku dniach zaczęłam czytać i...przepadłam! Wieczór - tak jak dawniej - znów był za krótki, a każdy następny rozdział był ostatnim. Historia opowiedziana w W żywe oczy to całkowita nowość! Tego jeszcze nie było pośród thrillerów psychologicznych. Wiadomo, że wśród tylu tytułów często gęsto fabuła jest do siebie podoba lub bardzo schematyczna. Najnowsza książka Delaney'a wychodzi poza wszystkie schematy. 

Długo zastanawiałam się pisząc tę recenzję czy zdradzić Wam o czym jest książka. Bo przecież wydawcy nie zrobili świadomie, prawda? Powiem tylko, że główną bohaterką jest dwudziestoparoletnia młoda kobieta marząca o wielkiej karierze aktorki. Mimo ogromnego talentu, przez obecną sytuację życiową  plany dziewczyny nie są tak łatwe do zrealizowania jak mogłoby się wydawać. Jednak Claire nie poddaje się i uczęszczając do szkoły teatralnej jednocześnie zatrudnia się w kancelarii prawnej, gdzie zajmuje się dostarczaniem dowodów zdradzanym żonom. Młoda kobieta czerpie ze swojej pracy satysfakcję, ponieważ za każdym razem może wcielać się w nowe role. Pewnego wieczoru nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Klientka Claire zostaje zamordowana, a dziewczyna staje się główna podejrzaną. Czy zabiła ją dla pieniędzy? 

Jeśli wydaje się Wam, że historia jest przeciętna i prosta do odgadnięcia to jesteście w ogromnym błędzie. Cała fabuła jest doskonale przemyślana i skonstruowana tak, by czytelnik nie mógł przewidzieć co stanie się w następnym rozdziale. Podczas całości co najmniej dwa razy akcja wywróciła się do góry nogami. Najlepszą rekomendacją jest chyba to, że pewnego wieczoru gdy pozbawiona książki nie mogłam kontynuować lektury, czułam się jakbym była na jakimś odwyku. Dodatkowo postać głównej bohaterki jest bardzo złożona, przez co jest dla czytelnika nie lada zagadką. Aktorstwo to jej główny życiowy cel, dlatego nawet w życiu wciela się w różne role. Cała historia to jakby sztuka grana w teatrze. Fabuła dzieli się na trzy części - akty, a niektóre sytuacje zawierają dokładny podział na role, a nawet didaskalia. To powoduje, że książkę czyta się jeszcze lepiej, a aktorstwo jeszcze bardziej wysuwa się na główny plan. 

Po przeczytaniu ostatniej strony na moje usta cisnęło się ogromne WOW! Książka przepełniona jest zwrotami akcji, zaskakującymi wątkami, a także psychologią postaci. Nie znajdziecie w niej niepotrzebnych sytuacji, opisów czy dialogów - wszystko jest po coś. Napięcie utrzymuje się do końca, a z każdym rozdziałem emocje są jeszcze większe. 

J.P. Delaney to autor, którego kupuje w ciemno! I już czekam na kolejną książkę. Mam jednak nadzieję, że autor tym razem każe czekać na siebie krócej niż rok. 

Wydawnictwo Otwarte nie zawiodło mojego zaufania. A W żywe oczy już teraz ląduje na liście najlepszych książek tego roku. W tej chwili daje jej pierwszą pozycję i myślę, że szybko z niej nie spadnie. Tę historię będę długo pamiętać, a jeszcze dłużej polecać! Każdemu! 





Tytuł: W żywe oczy 
Autor: J.P. Delaney 
Wydawnictwo Otwarte 
Ilość stron: 420 
Data premiery: 5 września 2018 

5 komentarzy:

  1. Ten autor jeszcze przede mną ;). Ale mam w planach "Lokatorkę", jak mi się spodoba, to sięgnę i po "W żywe oczy" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło czytać tekst pochlebną recenzję, bo do tej pory trafiłam na same zniechęcają ce, jeśli chodzi o tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę....zaintrygowałaś mnie!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam jeszcze tego Autora, ale muszę zapamiętać to nazwisko!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)