poniedziałek, 20 maja 2019

#82. Naciągnięte - E. Turlej


Reportaż Elżbiety Turlej wpadł w moje ręce za sprawą rozmowy w jednej z telewizji śniadaniowych. Mimo iż wysłuchałam już tylko końcówkę, książka bardzo mnie zaciekawiła. Dlatego postanowiłam sięgnąć, po jak usłyszałam "bardzo dobry, mocny reportaż". 

Reportaże to gatunek, który nigdy mi się nie znudzi. Choć tego rodzaju książek na rynku jest dużo, napisać dobry reportaż jest naprawdę trudno. Najbardziej lubię te społeczne, dotyczące naszego codziennego życia lub te "wyciągnięte" przez dziennikarzy śledczych. Książka Elżbiety Turlej zdecydowanie należy do tej pierwszej kategorii. 

Naciągnięte - jak Polki uwierzyły, że tylko piękne mogą być szczęśliwe opowiada nieznane dotąd historie z szeroko pojętej branży beauty. Książka podzielona jest na kilka rozdziałów o różnej tematyce. W każdym z nich oprócz odkryć i ogólnych spostrzeżeń dziennikarki zawarte są także historię bohaterek, które zdecydowały się przestać milczeć i opowiedzieć swoje doświadczenia. 

Dla mnie jako całkowitego laika branży beaty ta książka okazała się doskonałą lekturą. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, do czego zdolne są kobiety by tylko poczuć się piękne i wartościowe. Autorka skupia się na ciemniejszej stronie prężnie rozwijającej się branży beauty - opowiada o dziewczynach, które poddają się eksperymentom tylko dlatego, że za zabieg wypełnienia ust czy makijaż permanentny można zapłacić mniej. Dużym atutem reportażu jest to, że oprócz nieprawidłowości zachodzących w przemyśle beauty, autorka wplata w niego również prawdziwe historie. To powoduje, że opowiadania są jeszcze bardziej realne i wzbudzają w czytelniku emocje. Bohaterki mówią o opadających powiekach, źle wypełnionych kwasem hialuronowym wargach czy bliznach po brwiach. W reportażu przeczytamy też m.in. o dietach cud, odchudzaniu się poprzez łykanie tasiemca, kobietach biorących testosteron, dziewczynie decydującej się na zastrzyk z jadu żaby, uczestniczkach telewizyjnych show, w których przeprowadza się metamorfozy czy dzieciach jeżdżących na obozy odchudzające. Autorka poświeciła też jeden z rozdziałów na popularne teraz instamatki i ich pociechy, które w wieku kilku lat poddawane są zabiegom kosmetycznym. Naciągnięte to idealny dowód na to jak bardzo dochodowa jest branża beauty i jak wiele osób wykorzystuje naiwność i brak pewności siebie dzisiejszych kobiet. Spośród tych wszystkich historii nie sposób wybrać tej jednej, najbardziej wstrząsającej. 

Jedyną rzeczą, która zdenerwowała mnie w książce jest zawarcie w niej głośnej historii o znanym wszystkim księdzu Stryczku. Osobiście uważam, że ujawnienie mobbingu w stowarzyszeniu nie ma żadnego związku z tematyką tej książki, dlatego Turlej mogła całkowicie pominąć ten temat. Poprawcie mnie jeśli się czepiam. :) 

Jeśli lubicie tego typu książki polecam Naciągnięte. Książka na pewno Was nie zawiedzie, a być może nawet trochę zszokuje i sprawi, że popatrzycie na siebie nie tylko przez pryzmat urody. Swoją drogą, autorka przemyciła w tej publikacji smutną prawdę - Polki niestety są trochę płytkie budując swoją wartość jedynie na wyglądzie. 








Tytuł: Naciągnięte 
Autor: Elżbieta Turlej 
Wydawnictwo: Ringer Axel Springer 
Data premiery: 3 kwietnia 2019 
Ilość stron: 356

5 komentarzy:

  1. Czytałam wcześniej inną recenzję tej książki, która mnie do niej zniechęciła, więc mimo Twojej zachęcającej opinii, nie skuszę się na poznanie tej pozycji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje- reportaże nie mogą się nudzić. Tytuł zapisuję, zaintrygowałaś mnie:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o niej prędzej, ale bardzo mnie zainteresowała. :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)