niedziela, 8 stycznia 2017

357 stron prawdy



Dzisiaj w telewizji na okrągło słyszymy o uchodźcach z Syrii, o Aleppo, o atakach terrorystycznych. Czasami, w formie przerywnika pojawiają się doniesienia z polskiej sceny politycznej. Ale jeszcze nie tak dawno, na każdym kanale i w każdym serwisie informacyjnym, było tylko jedno – Ukraina (najpierw Majdan, potem aneksja Krymu i Donbas). Być może właśnie wtedy (podobnie jak ja) po raz pierwszy usłyszeliście imię i nazwisko: Nadia Sawczenko.

 

A ja napisałam tylko tę prawdę, którą sama znam

 

Życie i myśli Nadii Sawczenko (zwłaszcza te z najtrudniejszego dla niej okresu) możemy poznać z książki: Nadia więzień Putina. Tę opowieść po części możemy nazwać pamiętnikiem, ale tak naprawdę to zapiski więzienne. Za namową adwokatów Nadia Sawczenko w rosyjskim więzieniu zaczyna tworzyć książkę. Opowiada w niej o wszystkim. Bez ceregieli i cenzury poznajemy jej opinię o stanie ukraińskiej armii, czy sposobie prowadzenia postępowania sądowego w Rosji. 

Nadia więzień Putina to nie jest typowa autobiografia, gdzie w pierwszym rozdziale zaczynamy opisywać swój dom rodzinny. Nadia zbyt dużo przeżyła, ma w sobie za wiele złości, aby zaczynać tak spokojnie. My poznamy ją, gdy trafia w ręce separatystów z Ługańska, potem niewola, wywiezienie do Rosji i pokazowe sądy (oskarżona została o zabójstwo dwóch rosyjskich dziennikarzy), aż wreszcie wyrok – 22 lata karnej kolonii. Na tym nie koniec, bo przecież świat zaczął krzyczeć w obronie tego ukraińskiego żołnierza, dopiero, gdy rozpoczęła wyniszczającą głodówkę. Wyobrażacie sobie, jak to jest nie jeść przez ponad 80 dni? Ona to przeżyła. To był jedyny sposób, żeby odzyskać WOLNOŚĆ i zachować godność.

Najobszerniejsza część książki poświęcona jest właśnie opisowi spartańskich warunków (i to pisał żołnierz, który nie wymagał luksusów) więzień i szpitali psychiatrycznych, gdzie przebywała Nadia. Szczegółowo poznamy też przebieg głodówki – ilość płynów, witamin i innych suplementów, które przyjmowała. Ale dzięki tej książce oczami Nadii zobaczymy też Majdan. Co tam się działo naprawdę? Dlaczego Ukraińcy zdecydowali się na taki ruch? Przekonamy się również, co Sawczenko myśli o misji pokojowej w Iraku i jak ją wspomina. Dodatkowo, dowiemy się, że Nadia (po tym, jak wzięła urlop w wojsku) przyłączyła się, jako ochotnik, do jednostki „Ajdar”, aby walczyć w Donbasie. Te trudne, historycznie i politycznie wątki, poznajemy z opisów świadka historii, którym była, bo pisze ona tylko to, co widziała na własne oczy, czego doświadczyła. 

Dziś za Ojczyznę jeszcze za wcześnie umierać! Dziś za Ojczyznę jeszcze pożyć trzeba!

 

W książce nie brakuje brutalnych opisów (jak chociażby wybuch, który rozerwał ciała kilku żołnierzy ukraińskich), gorzkiej prawdy (o tym jak ciężko kobiecie jest być szanowaną w ukraińskiej armii) i przenikliwej analizy. Jej publikacji powinien obawiać się skorumpowany świat! 

I choć można zarzucić jej, że jest pisana topornym, prostym, momentami wulgarnym stylem, to ja nie wyobrażam sobie, by mogła być inna. Bo Nadia więzień Putina wyszła spod ręki wprawionego żołnierza, który swoimi przejściami mógłby obdzielić całą kompanię. Ona widziała rzeczy, których przybierać w ozdobniki nie wolno. 
Nadia więzień Putina napawa optymizmem. Po pierwsze, na świecie istnieją jeszcze ludzie tacy, jak Nadia Sawczenko – uczciwi, lojalni i skromni. A po drugie, są jeszcze osoby, które potrafią pisać szczerze, bez ogródek, które nie liczą tylko na zarobek, ale chcą coś przekazać swoim czytelnikom. 

Wielkie podziękowania dla Wydawnictwa Tomasza Sekielskiego za podjęcie się wydania tak niecodziennej książki, przez którą przebija szczerość i mądrość. A może znacie jakieś inne książki, oparte na faktach, z których można czegoś się nauczyć? 

Tytuł: Nadia więzień Putina
Autor: Nadia Sawczenko
Wydawnictwo Od deski do deski
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 357 



[KINGA] 

10 komentarzy:

  1. Z jednej strony podziwiam Nadię Sawczenko, a z drugiej strony przeraża mnie jej historia. Nie przeczytam tej książki właśnie dlatego, że już więcej nie chcę wiedzieć o tym, jak bardzo krwawi dzisiejszy świat :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiemy, ale tym bardziej polecamy. W książce znajdziemy też fragmenty pełne radości i optymizmu, aż buzia sama się śmieje.

      Usuń
  2. Największą wartością takich książek jest ich prawdziwość. Autorka nie mogła napisać inaczej, ale właśnie przez to jest taka świetna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać. Bardzo zachęcająca recenzja!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się i polecamy, recenzja nie oddaje wrażeń, jakie zyskujemy, czytając książkę. Dzięki :)

      Usuń
  4. Ja szczerze mówiąc nie słyszałam o Nadii ale zdaje sobie sprawę jak musi wyglądać obecne życie na Ukrainie. Znam wiele książek, zbyt dużo tytułów do opisania, no cóż...

    http://www.strong-power.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szczególnie polecamy książkę! Dobrze przybliża realia Ukrainy.

      Usuń
  5. Ten świat schodzi na psy... Ta książka jest kolejnym dowodem, że dzieje się źle. Nie chciałbym przeżyć tego co ona ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację :(. Oby jak najwięcej ludzi się o tym dowiedziało. Może wtedy świat się zmieni?

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)