środa, 29 marca 2017

Chłopiec, Który Nauczył Mnie Magii



Uwaga, czyli jest tutaj ktoś, kto zna się na czarach? Nie pytam o praktykę, wystarczy mi teoria - może być zaczerpnięta z cyklu J. K. Rowling. Jestem pewna, że TAK!


Lumos. Już na wstępie muszę trochę ponarzekać (chyba mam to w naturze) - nad blogiem pracujemy w trójkę: Ja, Marta i Ola - i z żadną z nich nie mogę porozmawiać o mojej największej literackiej miłości, bo żadna nigdy nie miała w rękach książki Rowling. Dacie wiarę? Ja już się z tym pogodziłam, w końcu czego można oczekiwać od zwyczajnych, niczego nieświadomych mugoli? Dlatego powstał ten tekst - również dla moich koleżanek :) żeby zobaczyły co stracą, jeśli dalej będą traktowały sagę o młodym czarodzieju, jak lekturę nieobowiązkową. 

Skomplikowana fabuła i niejednoznaczne rozwiązania. Dla mnie, jako czytelnika czy widza, to sprawa pierwszorzędna. Uwielbiam domyślać się zakończenia. A bardziej od tego lubię tylko być zaskakiwana. Rowling niejednokrotnie sprawiła, że przecierałam oczy ze zdumienia, jednocześnie uświadamiając sobie, jak logicznie potoczyła się akcja. Chcecie przykładów? Proszę bardzo. Syriusz Black, ojciec chrzestny i najwierniejszy sługa Vol... - przepraszam Sami Wiecie Kogo, okazuje się być wspaniałym i odważnym człowiekiem. Black jest jedną z najbardziej zaskakujących postaci w książce. Nie zawsze rozumiemy jego zachowanie, ale zawsze go wspieramy. Kolejny przykład to Turniej Trójmagiczny. Domyśliliście się, kto wrzucił karteczkę z nazwiskiem Harry'ego do Czary Ognia? Nawet jeśli tak, to trzeba przyznać, że finał czwartej części jest niesłychany. 

To nie koniec mocnych stron pisaniny Rowling. Oto kolejna rzecz, która sprawiła, że po jej książki sięgałam już kilkanaście razy. Bohaterowie, których chciałoby się poznać. O, tak! Co prawda nigdy nie kochałam się w żadnym z nich (aż się sama sobie dziwię), ale wielokrotnie żałowałam, że istnieją tylko na papierze. Mam tutaj na myśli nie tylko głównych bohaterów, czyli Harry'ego, Rona i Hermionę. Zawsze marzyłam i będę marzyć o poznaniu: Zgredka, Luny,  Freda i George'a, Hagrida i ... długo, by jeszcze wyliczać.  

Szkoda, że peron 9 i 3/4 jest tak daleko od nas i jestem już za stara, żeby dostać list z Hogwartu. Ale właśnie dzięki takim drobnym, różnorodnym elementom, z których składa się cały magiczny świat wykreowany przez Rowling, mogliśmy go sobie wyobrażać z najdrobniejszymi szczegółami. I niestety żaden nawet najlepiej wyreżyserowany film z bajecznymi efektami specjalnymi nie umywa się do książek. Fasolki wszystkich smaków, czekoladowe żaby, samopiszące pióra, Veritaserum, muchy siatkoskrzydłe, leprokonusy, wille. To gwarancja wspaniałej i barwnej przygody. 

A do tego rzecz najważniejsza, czyli przekaz, który niesie ze sobą cały cykl. Takich moralnych wartości jest całe multum (i nigdy się nie zgodzę się z krytyką Pottera, który rzekomo ma zły wpływ na młodych). Może zacznę od podstawowej rzeczy, której możemy nauczyć się z książki o przygodach młodego czarodzieja - przyjaźń jest najcenniejszą rzeczą, o którą trzeba walczyć. A prawdziwi przyjaciele to ludzie, na których zawsze można liczyć, bez względu na okoliczności i zagrożenie. Co jeszcze? Pieniądze nie są najważniejsze, za to rodzina to wartość nadrzędna. Nigdy nie można oceniać nikogo bez bliższego poznania motywów jego działania, bo możemy grubo się pomylić. Harry przekonał się o tym wielokrotnie. Najdobitniej widać to na przykładzie Snape'a lub chociażby podczas zawiązywania się przyjaźni pomiędzy Ronem a Harry'm. Przyjaźń, miłość i... odwaga. Taka dawka bohaterskich postaw i czynów  - tylko tutaj! Największy tchórz może stać się bohaterem, jeśli tylko znajdzie w sobie motywację do odpowiednich zachować. Ale Harry Potter to nie tylko bohaterskie akcje. To również pełne optymizmu i poczucia humoru historie. Ja wielokrotnie zaśmiewałam się do łez, czytając kłótnie Rona i Hermiony albo niecodzienne przemyślenia Luny. 

Tyle na dzisiaj, wracam do czytania (tym razem nie jest to żadna część Harry'ego, ale kto wie może już niedługo odgrzebię je wszystkie). 


Jak siedmiotomową miłość streścić w jednym wpisie? Po prostu się nie da. Dlatego na tym blogu jeszcze niejeden raz pokuszę się o teksty z niewielką domieszką czarów. A na razie szybki przegląd rzeczy, które sprawiły, że uwierzyłam w czary. Nox. 

[KINGA]






4 komentarze:

  1. Ja,ja, ja znam magię. I nadal czekam na list z Hogwartu i podejrzewam że moja sowa się zagubiła te kilka lat temu :D ale na serio - cykl kocham, to z nim dorastałam i mam wielką słabość do niego. Mi się podobało to że Rowling nie pogubiła się w stworzonym przez siebie Universum, wszystko się logicznie łączyło w całość. Bohaterowie, którzy mogli by być niemal żywi. I realni.

    Ja tęsknie bardzo za nowymi książkami i zagłębiam się w fanficki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ktoś mnie rozumie :D może podrzucisz jakiś ciekawy fanfick?
      Chętnie poczytam, a ostatnio nie miałam szczęścia.
      Kinga

      Usuń
  2. A ja znowu nigdy się do HP nie przekonałam. Pierwszego tomu nie dałam rady nawet przeczytać do końca, bo strasznie mnie nudził. Dałam szansę potem filmom i było to samo. ;/ Najwidoczniej ta historia jednak nie jest dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ;( ale na pewno masz inne książki, które "zbudowały" twoje dzieciństwo
      KINGA

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)