piątek, 24 marca 2017

Nowa Huta: miłość i nienawiść



Początek wciska w fotel, a potem napięcie rośnie - jak u Hitchcocka! Tak w skrócie można opisać "Cień burzowych chmur", nową książkę Edyty Świętek. I choć tematyka pozornie wydaje się nieciekawa - wznoszenie Nowej Huty na przełomie lat 40. i 50., to w praktyce okazuje się, że autorka świetnie określiła literacką niszę, którą teraz zapełnia.

Biorąc do ręki "Cień burzowych chmur", nie spodziewałam się, że niemal zarwę dla niego noc. Bo co ciekawego - myślałam naiwnie - może zaoferować nam historia powstania Nowej Huty, jednej z mniej atrakcyjnych wizualnie dzielnic Krakowa? Sądziłam, że nic. Przyznaję, że się myliłam. 


Autorka zaczyna (dosłownie!) "zabójczo" - morderstwem. W późniejszych rozdziałach poznajemy rodzinę Szymczaków, rolników, mieszkających w Pawlicach nieopodal Limanowej. Są oni najbogatsi i lepiej wykształceni niż reszta społeczności, czego zazdrości im cała wieś (zwłaszcza tego pierwszego). W bogatym gospodarstwie mieszka matka oraz jej sześcioro nastoletnich i dorosłych dzieci: trzy córki i trzej synowie. Kiedy wydaje się im, że po wojnie i śmierci ojca ostatecznie wyszli już na prostą, spada na nich kolejne nieszczęście - zostają pozbawieni własnych gruntów na rzecz tworzonego w Pawlicach państwowego gospodarstwa. Dodatkowo wokół młodych Szymczaków krąży spokrewniony z funkcjonariuszem UB Bartek Marczyk, skupiony na tym, by zniszczyć całą ich rodzinę i odebrać pozostały majątek. W tej sytuacji najstarszy z nich Bronek, a potem jego siostra Julia uciekają do Nowej Huty, by zacząć tam lepsze życie, z dala od ludzkiej zawiści i okrucieństw. Los nie jest jednak łaskawy dla rodziny pozostającej w Pawlicach...

Może czytając mój opis uznacie, że nie ma sensu poświęcać czasu na lekturę najnowszej powieści Świętek. Uwierzcie, że to tylko pozory. Autorka świetnie przedstawia życie powojennej, małopolskiej, wiejskiej rodziny, kontrastując je niejako z powstającym wzorcowym miastem - Nową Hutą. W książce znajdziemy opisy wiejskiej codzienności w czasach powstającego PRL-u, nie zabraknie też faktów z życia budowniczych Huty. Krakowianie na pewno ucieszą się z opisów miejsc, które znają i w których mieszkają. Sama odnalazłam kilka z nich. Na marginesie dodam, że bardzo lubię, kiedy akcja powieści toczy się w miejscu, które dobrze znam. Wówczas w mojej świadomości zaludniają je nie tylko realni mieszkańcy, ale lubię sobie wyobrażać, że dobrze znanymi mi ulicami przechadzają się także moi ulubieni bohaterowie.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną powieści są postacie. Bronek Szymczak - odpowiedzialny i rozsądny gospodarz, Julka - lekkomyślna nastolatka, poświęcająca najwięcej uwagi swojej urodzie i chłopakom, małomówna Dorotka czy okrutny Bartek Marczyk - wszyscy mają swoje charaktery. Co najważniejsze - każda z postaci przechodzi przemianę, w pewnym sensie nawet matka Szymczaków, niemłoda już kobieta. Dynamika postaci w jakiś sposób przyspiesza akcję, która, choć pozornie powolna, rozwija się szybko i nie brak w niej zaskakujących zwrotów. Który wątek dominuje? Chyba jednak miłosny, ale gdybym miała nazwać gatunek "Cienia burzowych chmur", wybrałabym określenie powieść obyczajowa retro. Niemniej gwarantuję, że w książce każdy znajdzie coś dla siebie. No, może poza fanami fantasy ;).

Zbrodnie, intrygi i namiętność. Czego można chcieć więcej? Edyta Świętek pokazuje, że powstająca Polska pod rządami komunistów to nie - jak niektórzy sądzą - niechlubny i bolący nas jak otwarta rana okres historii, ale wręcz przeciwnie - moment z takim potencjałem, którego byście się nie spodziewali... Jedyny minus powieści? Na kolejną część cyklu trzeba jeszcze poczekać.




[MARTA]
Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Cień burzowych chmur
Wydawnictwo Repika
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 349 

2 komentarze:

  1. Chyba jednak książka nie dla mnie. ;/ Ale najważniejsze, że Ty spędziłaś z nią dobrze czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo jest elementów historycznych, czasy dość odległe, to może odrzucać, ale ja akurat lubię takie "historyczne" książki, więc od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Choć czasem warto poczytać coś nie ze swojej "półki" :)
      Marta

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)