poniedziałek, 17 lipca 2017

Zapraszam do Srebrnego Widelca


Srebrny widelec to książka, po której nasuwa mi się tylko jeden wniosek: nie powinno się jej czytać będąc głodnym. Naprawdę, wcale nie żartuję! Przy tej lekturze burczenie w brzuchu gwarantowane. 

W książce Wandy Majer-Pietraszak bez wątpienia motywem przewodnim jest gotowanie. Otóż dwie byłe aktorki i przyjaciółki, Antonina i Laura, prowadzą restaurację z domowym jedzeniem. Ich knajpa cieszy się ogromną popularnością wśród okolicznych mieszkańców i jest miejscem spotkań dla wielu przyjaciół bohaterek. Kobiety karmią smacznym jedzeniem i próbują rozwiązać problemy swoich gości. Niejednokrotnie czytając jak pan Profesor wcina domową pomidorową z lanymi kluseczkami lub Laura serwuje sernik z aromatyczną kawą, chciałam pobiec do kuchni i od razu robić obiad. Bez wątpienia jest pysznie, ale i nudno. 

Oprócz gotowania i pobudzających kubki smakowe potraw w Srebrnym widelcu nie znalazłam niczego, co mogłoby mnie zainteresować. Przez prawie trzysta stron nie dzieje się nic trzymającego w napięciu. Goście i znajomi przychodzą, jedzą, rozmawiają z właścicielkami, po czym wychodzą. I tak przez kolejne strony i kolejne dni. Bohaterowie przeżywają swoje większe i mniejsze dramaty, ale wszystkie ich historie są jednostajne i bez polotu. 

Czytając odniosłam wrażenie, że główne bohaterki są tylko pretekstem do opowiedzenia wszystkich innych historii. Za mało w książce jest ich samych. Pierwsze strony tytułu zapowiadały się ciekawie. Dotyczyły bowiem przeszłości i przeszkód z jakimi borykały się dawniej Antonina i Laura. Potem jednak są już tylko historie gości Srebrnego widelca, których właścicielki są powierniczkami. Brakuje rozwinięcia wątku miłosnego Laury oraz opisu bliskości jaka rodzi się między Antoniną, a jej najlepszym przyjacielem. Na pierwszy plan wystawione zostają historie obcych czytelnikowi bohaterów, których ze względu na brak jakiegokolwiek zarysu charakterystyki nie da się polubić. 

Za mało przygód samych głównych bohaterek spowodowało, że tak naprawdę do końca nie wiem, o czym jest ta książka i jestem trochę rozczarowana. Zaczęło się dobrze, ale po przeczytaniu  doszłam do wniosku, że wszystko co najlepsze w tej powieści zdarzyło się właśnie na początku. Później fabuła jest już tak prosta jak kreska namalowana przy pomocy linijki.

Być może to ja nie odczułam klimatu tej książki albo po prostu autorka nie miała na nią pomysłu. Cały czas czytając Srebrny widelec nie mogłam pozbyć się wrażenia, że Antonina i Laura były tylko tłem na tle historii pozostałych bohaterów. A szkoda, bo miłosne podboje byłych aktorek mogły być naprawdę interesujące, a tymczasem zostały zepchnięte na margines. 

Srebrny widelec to statyczna opowieść, która nie wywołuje u czytelnika wulkanu emocji i nie spowoduje, że będziecie chcieli zarwać noc dla tej książki. 








Tytuł: Srebrny Widelec
Autor: Wanda Majer-Pietraszak 
Wydawnictwo: Muza S.A
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 317

3 komentarze:

  1. Hmm szkoda, że wywołuje tak mało emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, miałam chyba za duże oczekiwania co do tej książki.

      Ola

      Usuń
  2. Szkoda, że wyszło tak słabo i nie powiązano jakoś ciekawie tych historii z jedzeniem, żeby wywołać więcej emocji w czytelniku. ;/

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)