poniedziałek, 13 listopada 2017

Różne odmiany miłości


Często pierwsze "poważne" zauroczenie czy zakochanie rzutuje potem na całe nasze życie uczuciowe. Przez ten pryzmat spoglądamy na kolejnych partnerów, szukamy w nowych związkach tego dreszczyku emocji, który odczuwaliśmy za pierwszym razem. I czujemy się... dziwnie albo źle, bo go nie znajdujemy. Czy to, że kolejna relacja jest inna, musi znaczyć, że jest też gorsza? Czy po rozstaniu z naszą pierwszą w dojrzałym życiu sympatią nie mamy szans na szczęście? Odpowiedzi na te pytania szukała bohaterka Światła, które utraciliśmy, Lucy.




 Lucy i Gabe poznają się niezwykłego i tragicznego zarazem dnia - 11 września 2001 roku. Spotykają się na zajęciach w sali wykładowej, choć już wcześniej znali się z widzenia. Lucy jest zainteresowana Gabem, a kiedy okazuje się, że on czuje podobnie, dziewczyna jest zachwycona. Gdy świat obiega wieść o zniszczeniu wież WTC, uczestnicy zajęć niezbyt w nią wierzą. Jednak po zakończonym wykładzie Gabe zabiera Lucy na dach jednego z pobliskich budynków i tam ich oczom ukazuje się ziejący pustką Manhattan... Katastrofa zbliża ich do siebie i właśnie w takich okolicznościach ma miejsce pierwszy pocałunek. Miłość pary rozwija się bardzo szybko i intensywnie, jednak Gabe ma inne plany - jako fotograf chce dokumentować konflikty zbrojne w Europie i na Bliskim Wschodzie. Po rozstaniu, które  nieuchronnie następuje, Lucy spotyka Darrena. Czy pustkę złamanego serca może zapełnić kochający, ale zupełnie inny mężczyzna? Z tymi wątpliwościami Lucy będzie zmagać się bardzo długo...

Szczerze mówiąc, choć zwykle takie historie nie wzbudzają we mnie żywszych uczuć, tym razem byłam poruszona do głębi. Dlaczego? Pewnie większość z nas znalazła się w sytuacji Lucy i może zrozumieć jej obawy. I to właśnie ten osobisty wymiar zdarzeń z powieści przyciąga czytelników i nie pozostawia obojętnych na losy postaci. Dodatkową wartością książki Jill Santopolo jest dojrzałość utworu - opowieść zaczyna się, kiedy bohaterowie są na studiach, ale szybko kończą edukację i właściwa akcja rozgrywa się w czasach ich dorosłego życia. Nie mamy więc do czynienia z problemami młodzieży, a z wątpliwościami dojrzałych ludzi, których decyzje oddziałują nie tylko na nich samych, ale i byt ich rodzin.

Santopolo wykorzystała rzadko spotykaną formę narracji - Lucy opowiada historię w pierwszej osobie, zwracając się do ukochanego Gabe'a. Sprawia to wrażenie pamiętnika czy listu. Dodatkowo autorka w ten sposób cały czas podsyca nasze zainteresowanie - chcemy dowiedzieć się, gdzie jest Gabe, co się z nim stało - Lucy nie określa tego jasno. 

Jestem pod wrażeniem całości książki, jednak jedna rzecz szczególnie mi się spodobała. Chodzi o listy marzeń, które każdy chciałby spełnić w swoim życiu. Taki właśnie spis przygotował sobie Darren i skrupulatnie odhaczał z niego kolejne punkty. Zaraził swoją "zabawą" Lucy. Ta metoda okazuje się świetna, kiedy poszukujesz celu i sensu w życiu - dzięki liście łatwiej jest wsłuchać się w siebie i zrozumieć to, czego tak naprawdę chce się od losu. I wtedy można zacząć to wypełniać, traktując każdy dzień jak mały krok przybliżający do osiągnięcia celu. 

Jeśli dręczą Was uczuciowe wątpliwości albo właśnie się rozstaliście i trudno Wam się z tym pogodzić - ta książka jest dla Was. Może w skomplikowanych losach Lucy, Gabe'a i Darrena odnajdziecie siebie i przestaniecie się czuć sami ze swoimi problemami?




Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Data premiery: 5 lipca 2017
Wydawnictwo Otwarte
Liczba stron: 304








11 komentarzy:

  1. Zapiszę sobie tytuł i z chęcią przeczytam. Taka lista z marzeniami to całkiem niezły pomysł. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, byłam sceptyczna, ale książka jest warta przeczytania. Nietypowa ;)

      Marta

      Usuń
  2. Bardzo chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór! Na pewno się nie rozczarujesz, gwarantuję! :)

      Marta

      Usuń
  3. Ta książka zbiera bardzo dobre recenzje. Mam na nią wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem zaskoczona, że wielu ludzi ocenia ją tak wysoko. Łatwo ocenić ją "po okładce" jako typowe romansidło, a to błąd. Książka na pewno ma potencjał i nie jest banalna :)

      Marta

      Usuń
  4. Myślałam, że to typowa młodzieżówka, a tu zaskoczenie, muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jest to młodzieżówka :). Ja też nie byłam do niej przekonana na początku, ale się skusiłam i absolutnie nie żałuję :). Tym bardziej jest wartościowa, że autorka tworzy tę historię opierając ją o własne doświadczenia życiowe :).

      Marta

      Usuń
  5. Ostatnio czytam coraz mniej takich książek. A szkoda, bo bardzo mi ich brakuje. Chętnie poznam losy bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, jak napisałam wyżej. To nie jest kolejna banalna książka o miłości. Autorka się postarała :)

      Marta

      Usuń
  6. Ta książka mnie naprawdę mocno chwyciła za serducho <3 Cudo <3 A na koniec i łzy poleciały <3

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)