środa, 7 czerwca 2017

Kobieca siła


Książki ze sztuką w tle mają w sobie coś takiego, co ja z miejsca całkowicie kupuję. Jeszcze lepiej, kiedy akcja toczy się w przeszłości. Zatem Jojo Moyes w książce Dziewczyna, którą kochałeś udało się spełnić obydwa warunki. Czy jednak aby na pewno mnie przekonała?


Swoją znajomość z autorką książki zaczęłam uprzedzona. Popełniłam błąd i zamiast najpierw przeczytać Zanim się pojawiłeś, obejrzałam słynny już dziś film, który niestety nie przypadł mi do gustu. Na jakiś czas zraziłam się do pani Moyes i po Dziewczynę, którą kochałeś sięgnęłam niechętnie. Szybko jednak zmieniłam zdanie.

Już na pierwszej stronie okazało się, że akcja przebiega w czasie I wojny światowej, a że uwielbiam wszystko, co historyczne, szybko się zainteresowałam. Zresztą trudno nie czytać z wypiekami na twarzy historii o dzielnej Francuzce, Sophie, która z narażeniem życia walczy z Niemcami o to, by jej rodzina nie umarła z głodu. Druga rzecz, która jest dla niej cenna, to obraz - jej portret, namalowany przez męża. Kobieta z całych sił stara się o to, aby wolno jej było go zachować, choć pozostałe dzieła sztuki najeźdźcy zabrali jako łupy wojenne. Tylko jedna sprawa może zmusić ją do oddania portretu - spokój jej rodziny. Sophie decyduje się na radykalny czyn i wielkie ryzyko, po czym na kilkadziesiąt lat przepada bez wieści. 90 lat później w Wielkiej Brytanii obraz trafia do Liv, która również uznaje go za najcenniejszą pamiątkę po swoim mężu. Architekt David Halston podarował go swojej żnie w ślubnym prezencie. Po jego śmierci Liv otacza portret niemal nabożną czcią. Niestety, kiedy jej życie zaczyna wracać na normalne tory po okresie żałoby, okazuje się, że musi go zwrócić. Rozpoczyna się trudna walka - tym razem w charakterze wroga pojawia się... system sądowniczej biurokracji.

Zacznijmy od pozytywów. W powieści urzekła mnie przede wszystkim wojenna część. Codzienne życie w okupowanej Francji mroziło krew w żyłach. Na tym tle świetnie wypadała postać zaradnej Sophie, która była w stanie zrobić wszystko, by ocalić swojego męża. Rozterki postaci, jej decyzje były bardzo szczegółowo rozpisane, można było spróbować wczuć się w rolę bohaterki i postawić w jej sytuacji - zupełnie nie zazdroszczę! W książce pojawia się zdecydowanie więcej silnych postaci kobiecych, które rzucają zupełnie nowe światło na dzieje wojny: siostra Sophie czy przyjaciółka Lillianne Bethune. Często myśląc o I czy II wojnie światowej mamy przed oczami walkę prowadzoną przez żołnierzy, pola bitwy, krew i śmierć. Zapominamy, że wówczas w domach zostały kobiety, które musiały nieźle się nagłowić, jak przetrwać i wykarmić dzieci, które w rodzinnych miejscowościach też nie były bezpieczne. Sophie jest jedną z nich - twardą, odważną, ale ceniącą miłość ponad wszystko.

Druga postać kobieca, współczesna - Liv Halston również mnie przekonała. Sophie i Liv - podobne do siebie i zarazem różne - walczyły o miłość i pewien obraz, który był dla nich jej materialnym symbolem.

Jojo Moyes, oprócz świetnych postaci kobiecych, potrafi też plastycznie opisywać miejsca akcji. Hotel Sophie i niezwykłe mieszkanie Liv mogłabym bez problemu odtworzyć, choć książkę skończyłam czytać już jakiś czas temu. Miejsca, w których żyły, niejako współgrały z bohaterkami. Kuchnia Sophie była jak ona - pozornie brakowało w niej wielu rzeczy, ale w zakamarkach znajdowały się produkty na czarna godzinę. Z kolei dom Liv - pusty, sterylny i nowoczesny, skrywał piękne "serce" - obraz Dziewczyna, którą kochałeś. Co więcej, wszystkie wydarzenia wojenne czytamy z zapartym tchem. Autorka udowadnia, że dokładnie przygotowała się do pisania, co uwiarygodnia całą opowieść. Krew w żyłach mrożą zwłaszcza poczynania Herr Kommandanta, który rządzi miasteczkiem. Nie jest to oczywiście podręcznik historii, ale żaden z elementów nie jest przerysowany i czytelnik może przyjąć za pewnik to, co wydarzyło się w powieści.

Czego zabrakło mi w powieści Moyes? Może dłuższej części wojennej, która stanowi tło dla całej historii. Myślę, że autorka sprawdziłaby się w książkach historycznych - ma do tego na pewno talent! To jednak chyba mój jedyny (trochę naciągany) minus. Całą książkę oceniam bardzo pozytywnie i apeluję: nie uprzedzajcie się do autorów! To, że jedna jego książka nie przypadnie wam do gustu, nie znaczy to, że tak będzie z każdą kolejną. Warto dawać drugą szansę.









Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 512


   



2 komentarze:

  1. Muszę w końcu poznać pióro tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, "Dziewczyna..." to całkiem przyjemna lektura :)
      Marta

      Usuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)