wtorek, 11 lipca 2017

Czy jesteś wystarczająco dobry, by zamieszkać przy Folgate Street 1?


Lokatorka J.P. Delaney. Historia prawdziwa. Dwa miesiące długiego czekania na premierę, trzy dni szybkiego czytania, kilkadziesiąt złotych zostawionych w księgarni internetowej i co? Było warto? Zobaczcie sami. 


Czytelników i książkowych blogerów ogarnął totalny szał kiedy Wydawnictwo Otwarte zapowiedziało premierę debiutanckiej książki Delaney'a. Jak na przykładnego mola książkowego przystało nie mogłam pozostać na to obojętna i szukałam, szperałam aż wyniuchałam świeżuteńką nowość. Czekałam, zamówiłam i znowu czekałam. Aż w końcu dotarła. 

W tym miejscu pewnie wszyscy hejterzy obgryzają paznokcie z napięcia i nie mogą się doczekać na efektowne bum. Bo skoro czekała i teraz o tym pisze to na pewno książka nie była tego warta. Otóż nie, moi drodzy! Była i to bardzo. Lokatorka to bowiem pozycja, która zajmie wysokie miejsce  na liście przeczytanych przeze mnie książek. 

Opowiada historię dwóch młodych kobiet, Emmy i Jane. Obie są lokatorkami nowoczesnego i niebanalnego domu przy Folgate Street 1. Żeby jednak tam zamieszkać każda z nich musiała wykonać psychologiczny test. Po jego zaliczeniu droga do mieszkania stała już otworem. Folgate Street 1 to bowiem wymagający dom z charakterem. Jego lokatorem mogą być jedynie niebanalne postacie. Nowoczesny gmach jest więc niespełnionym marzeniem wielu osób. To dom, który nie tylko pięknie wygląda ale i silnie oddziałuje na życie swoich mieszkańców. Przekonały się o tym Jane i Emma, bo to one okazały się wystarczająco dobre by tam zamieszkać. Pytanie tylko, dlaczego? 

Lokatorka to książka z natury tych refleksyjnych. Oprócz czytania jesteś w stanie rozmyślać o niej bez końca. Ten tytuł zdecydowanie otworzył mi oczy na kilka spraw: 


1. Nigdy wcześniej nie spotkałam na swojej drodze socjopaty. Chyba nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ktoś taki normalnie może funkcjonować w społeczeństwie. W książce Delaney'a ta osobowość jest doskonale zarysowana. Czytelnik poznaje jej motywacje, zachowania, a nawet jest w stanie sam wskazać jej odstępstwa od normy. 


2. Mniej znaczy więcej. Minimalizm, który jest motywem przewodnim tej książki jest tak namacalny, że czytelnik wchodząc w świat Lokatorki od razu wpada w jego sidła i sam zastanawia się nad zmianą życia. W dobie wszechogarniającego zbieractwa Delaney celebruje prostotę i przekonuję, że nie trzeba mieć dużo, by być szczęśliwym. A przez ten minimalizm i nie nachalność jeszcze bardziej intryguje czytelnika. 


3. Dotychczas wydawało mi się, że widziałam już wszystko, a technologia nie jest w stanie mnie niczym już zaskoczyć. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam! W książce Delaney'a jest jej tyle, że nie sposób sobie ją wyobrazić. Mieszkanie przy Folgate Street 1 to dom przyszłości o którym nawet nie śniliśmy. Wyczuwa nasze nastroje, dostosowuje się do pory dnia i dba o to byśmy o wszystkim pamiętali i byli maksymalnie bezpieczni. 


4. Ostatnią rzeczą, która najbardziej zaintrygowała mnie w tej książce jest postać kobiety. Delaney wykreował osobę o zupełnie dwóch różnych twarzach. Z jednej strony słabą i kruchą, a z drugiej podstępną i bezwzględną.  Nie napiszę Wam, o którą z bohaterek chodzi, bo nie od razu w książce jest to takie oczywiste. Jedna z kobiet stanowi element zaskoczenia, ale może i też trochę rozczarowania? Bo gdy już naprawdę zaczynasz lubić tę postać ona wtedy - jak to kobieta - pokazuje pazury. Dlatego ten aspekt podobał mi się najbardziej. Bardzo lubię postacie, które nie są oczywiste, a Delaney udało się takie stworzyć. 

Lokatorka to na pierwszy rzut oka książka minimalistyczna w okładce i opisie, ale za to bardzo bogata w treści. Nie trzeba dużo mówić żeby ją zareklamować wystarczą tylko cztery słowa: hipnotyzująca, niebanalna, nieoczywista i (do samego końca) nieprzewidywalna. Po prostu tej książki nie można nie przeczytać! 

Chyba każdy kto po nią sięgnął zgodzi się ze mną, że zdecydowanie trafia ona na półkę Najlepsze z Najlepszych, prawda? 









Tytuł: Lokatorka

Autor: J.P. Delaney 
Wydawnictwo Otwarte 
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 454

5 komentarzy:

  1. Ta książka zbiera przeróżne recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się ogromnie podobała! Pochłonęła mnie bez końca i świetnie się ją czytało! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji przeczytać tej książeczki ani o niej nie słyszałam. Wydaję mi się, że trafi w moje gusta. Po Twojej recenzji mogę stwierdzić, że ja negatywnej opinii nie powinnam wystawić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest naprawdę dobra. Historia jest przemyślana i według mnie nie można jej niczego zarzucić. I wciąga!

      Ola

      Usuń
  4. Już czytałam różne recenzje na jej temat. Chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że do nas wpadłeś. Będzie jeszcze fajniej, jeśli trochę podyskutujemy. Dlatego zostaw po sobie komentarz, będzie nam bardzo MIŁO!! Odpowiemy w przerwie w czytaniu, jeśli nie - stalkuj dalej :)